AKTUALNOŚCI EKONOMIA PROMOWANE

Niepokojące dane. Prawie 100 tys. mieszkańców Śląska to “multidłużnicy”!

Dokładnie 98,5 tysiąca mieszkańców regionu znajduje się na liście najbardziej zadłużonych Polaków. Województwo śląskie pod tym względem znalazło się na pierwszym miejscu w kraju – to dane z raportu przygotowanego przez Krajowy Rejestr Długów.

Polacy mają do spłacenia prawie 46,8 mld zł! Z tej puli aż 3,5 mld zł to część należąca do mieszkańców naszego regionu (w KRS wpisanych jest 346 tys. osób z województwa śląskiego). Średnio każdy z nich ma do spłaty po około 20 tys. zł, ale rekordzista musi oddać ponad… 8 milionów zł.

Najmniej dłużników jest w powiecie bieruńsko-lędzińskim (raptem 2600), na środku listy znajduje się Rybnik (9061), a niechlubnym liderem – również z racji dużej liczby mieszkańców – są Katowice (28033).

Blisko połowa z  46,8 mld zł, o których mowa wyżej, należy do multidłużników, czyli osób zalegających z zapłatą wobec co najmniej trzech wierzycieli. I to właśnie ta grupa znalazła się już w tzw. pętli kredytowej lub jest na prostej drodze do tego, by w nią wpaść. Wraz z kolejnymi pożyczkami czy zobowiązaniami uregulowanie należności staje się bowiem coraz trudniejsze. Jak wyjść z pętli zadłużenia, nie zaciągając kolejnych zobowiązań – radzą eksperci.

Utrata kontroli nad zadłużeniem może mieć różne źródła. Czasem powodem niemożności spłaty zobowiązań finansowych jest pogorszenie sytuacji życiowej, poważna choroba czy wypadek. Część osób znalazła się jednak w spirali zadłużenia przez własną niefrasobliwość. Badanie Krajowego Rejestru Długów wykazało, że prawie co czwarty pożyczający nie ma w zwyczaju obliczać, czy będzie potrafił spłacić dług. Aż 13 proc. bierze nowe pożyczki czy kredyty, aby spłacić obecne zobowiązania.  Jak podkreślają eksperci Krajowego Rejestru Długów i firmy Kaczmarski Inkasso takie zachowania to prosta droga do utraty kontroli nad finansami, której efektem może być wpadnięcie w pętlę finansową.

Po pierwsze, nie spłacaj zobowiązań kolejną pożyczką
O błędnym kole mówimy, gdy dług rośnie w niekontrolowanym tempie. To często wynik wielu pożyczek i zobowiązań, których spłacenie przerasta możliwości konsumenta. Pierwszą rzeczą, którą powinna więc zrobić każda wielokrotnie zadłużona osoba, jest zaprzestanie spłacania swoich zobowiązań nowymi pożyczkami. Każda kolejna pożyczka jest zwykle droższa i pogarsza sytuację. Problem narasta niczym kula śnieżna. Im szybciej dłużnik zda sobie z tego sprawę, tym większe szanse na jej zatrzymanie i odzyskanie kontroli nad finansami.

To także ważna rada dla każdego, kto dopiero zaczyna mieć problem z długami i myśli, że zaciągnięcie kolejnej pożyczki na spłatę dotychczasowych zobowiązań jest łatwym i szybkim wyjściem z sytuacji. Trzeba zdać sobie sprawę, że w ten sposób nie odsuwa się od siebie problemu, tylko przyśpiesza najgorszy finansowy scenariusz. Im dłużej „kupujemy” sobie czas, zaciągając kolejne długi, tym bardziej wydłużamy sobie drogę do odzyskania kontroli nad swoimi pieniędzmi – mówi Adam Łącki

prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej

Wraz z każdą kolejną pożyczką czy zobowiązaniem rośnie zagrożenie wpadnięciem w spiralę zadłużenia. Według danych KRD, już niemal co czwarta osoba notowana w rejestrze, czyli ponad 586,1 tys. dłużników, zostało do niego zgłoszonych przez co najmniej trzech wierzycieli. Suma zobowiązań tych multidłużników wynosi 21,8 mld zł. To blisko połowa całej kwoty, którą powinni uregulować wszyscy zalegający z płatnościami Polacy.

Najczęściej wielu wierzycieli mają osoby między 36 a 45. rokiem życia. W takiej sytuacji jest ponad 191 tys. osób w tym wieku, a ich łączne zaległości przekraczają 7,6 mld zł. Wśród multidłużników przeważają mężczyźni. Zapożyczają się też na dużo wyższe kwoty. Do oddania mają niemal trzy razy więcej (16 mld zł) niż kobiety (5,8 mld zł).

Najwięcej multidłużników mieszka na Śląsku – 98,5 tys. osób. Kolejne na liście jest Mazowsze – 70,6 tys. Stąd pochodzi także rekordzista, który znajduje się w ekstremalnej pętli kredytowej, mając długi aż u 149 wierzycieli. Wielu multidłużników spotkać można również w województwach dolnośląskim (58,8 tys.) i wielkopolskim (54,5 tys.).

Po drugie, rozmawiaj z windykatorem
Zmierzenie się ze swoim długiem to jeden z najtrudniejszych kroków do wyjścia ze spirali zadłużenia, ale samo powstrzymanie się od brania nowych pożyczek nie wystarczy. Potrzebna jest determinacja i wola zmiany swojej sytuacji. To oznacza także podjęcie rozmów z wierzycielami, co stanowi drugi krok ku odzyskaniu kontroli nad finansami. Jak wskazują eksperci Kaczmarski Inkasso, firmy windykacyjnej posiadającej wieloletnie doświadczenie w obsłudze długów konsumenckich, unikanie kontaktu z wierzycielami czy firmami windykacyjnymi jest jednym z największych problemów osób zmagających się z przytłaczającym zadłużeniem. To kolejny przykład pozornego odsuwania problemów w czasie. Dług nie znika wraz z wyłączeniem telefonu czy nieodebraniem wezwania do zapłaty. Wręcz przeciwnie – rośnie w miarę upływu czasu, wraz z odsetkami.

Warto pamiętać, że unikanie kontaktu z firmą windykacyjną i uchylanie się od spłaty długu może doprowadzić do wszczęcia postępowania sądowego, które wiąże się z dodatkowymi kosztami. Na etapie windykacji polubownej konsument zawsze ma szanse na wypracowanie kompromisu w sprawie spłaty zaległości i uniknięcie zajęcia swojego majątku przez komornika.

Po trzecie, ustal plan i się go trzymaj
Oba wcześniejsze punkty są niezbędne, aby nie brnąć dalej w pętlę zadłużenia. Trzecim krokiem jest podjęcie działań zmierzających do spłaty zobowiązań i odzyskania kontroli nad swoim życiem.
Eksperci Kaczmarski Inkasso radzą, aby zacząć od podliczenia wszystkich zobowiązań – ile ich łącznie mamy i wobec kogo. Pomoże to w określeniu priorytetów spłaty, czyli który dług jest najdroższy i najpilniejszy do spłacenia. Następnie plan spłaty trzeba zestawić ze swoimi możliwościami finansowymi. Pomocne będzie obliczenie kosztów stałych, czyli regularnych wydatków w budżecie domowym. Będą to nie tylko płatności za bieżące rachunki czy czynsz za mieszkanie, ale także inne opłaty, np. za zajęcia dodatkowe dla dzieci, leki czy bilet miesięczny na komunikację miejską. Porównanie kosztów stałych z własnymi przychodami pomoże ocenić, ile średnio miesięcznie w naszym budżecie zostaje wolnych środków, które mogą być przeznaczone na spłatę zobowiązań. Przy czym warto przyjrzeć się wydatkom w szerszej skali, np. 3 miesięcy. Nie każde stałe koszty pojawiają się bowiem co miesiąc.

Jak zaznacza Jakub Kostecki, analiza wydatków pomoże określić, ile możemy spłacać, żeby zachować bezpieczeństwo finansowe i nie musieć znów pożyczać. Im dokładniej sporządzona będzie finalna kalkulacja, tym mniejsze ryzyko, że raty na spłaty długów okażą się w przyszłości problemem.
Obliczenia mogą jednak pokazać, że w budżecie nie zostaje nic na spłatę zobowiązań. Jeśli to możliwe, warto zastanowić się, gdzie wygospodarować oszczędności i ograniczyć wydatki. Nie zawsze sytuacja na to pozwala. W przypadku zadłużenia bankowego warto sprawdzić, czy zobowiązania uda się skonsolidować, czyli połączyć w jeden kredyt, który potencjalnie będzie łatwiejszy do spłacenia. Dzięki niemu rata może być mniejsza, a okres spłaty dłuższy. Trzeba jednak wiedzieć, że wiąże się to z wyższą finalną ceną kredytu. Zobowiązanie jest łatwiejsze do spłacenia, ale i droższe.

W przypadku kredytu w banku, również hipotecznego, istnieje możliwość złożenia wniosku o „zamrożenie” rat lub ich części kapitałowej na 3 miesiące. Jednak skorzystać z takiej opcji mogą zazwyczaj tylko te osoby, które do tej pory opłacały swoje zobowiązania w terminie, a teraz np. straciły pracę lub inne źródła dochodu. W przypadku osób, które zalegają z płatnościami już od dłuższego czasu, taka opcja nie będzie brana pod uwagę przez bank.