AKTUALNOŚCI PUBLICYSTYKA

Park Śląski przechodzi historyczną metamorfozę. WYWIAD

Jako dziecko mieszkała raptem kilkaset metrów od Parku Śląskiego. Regularnie bywała tam razem z rodzicami, bawiła się na placu zabaw przy „Kapeluszu”, nieraz spacerowała po Dużej Łące. Nieco później wybierała to miejsce na randki z wybrankiem swojego serca – dziś mężem. Obecnie w parku jest codziennie. 24 lutego mija rok, odkąd objęła funkcję prezesa. Agnieszka Bożek w rozmowie z Dwoma Kwadransami udowadnia, że kobiety mają siłę i odwagę, by podjąć się najtrudniejszych wyzwań.

Ciężko jest być „prezesem w szpilkach”?

Może nie ciężko, ale z pewnością na tego typu stanowiskach kobietom wnikliwiej patrzy się na ręce. Jestem osobą podejmującą trudne wyzwania, a tych w Parku Śląskim zdecydowanie nie brakuje. Przed podjęciem decyzji dotyczącej objęcia stanowiska prezesa w WPKiW miałam sporo obaw. Wielokrotnie uczestniczyłam w komitecie sterującym dotyczącym Parku, więc zdawałam sobie sprawę z ogromu prac, problemów, ale i perspektyw, które są w Parku. Wiedziałam też, że to najlepszy czas na tak poważne wyzwanie. Dzieci mamy już odchowane (syn 18 lat, córka 15 lat – przyp. red.). Pokonałam długą ścieżkę zawodową, która przygotowała mnie do tej pracy. Przeszłam wszystkie szczeble – od specjalisty po prezesa zarządu spółki. Bezpośrednio przed objęciem aktualnego stanowiska pracowałam w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego jako dyrektor Departamentu Obsługi Zarządu Województwa Śląskiego.

No właśnie, dla wielu Park Śląski przez lata kojarzył się z miejscem, które podupada. Niewiele się tutaj działo, a kultowe obiekty, które kiedyś tętniły życiem, obumarły. Jest pani w stanie dać im drugie życie?

Przez ostanie siedem dekad często brakowało pieniędzy na nowe inwestycje i bieżące remonty. Na szczęście w ostatnich miesiącach Park Śląski przeżywa największą metamorfozę od początku swojego istnienia! Za nami wiele zakończonych inwestycji. Aleja Harcerska została gruntownie wyremontowana, zmiany widoczne są na alei Wiązowej, przy Kręgach Tanecznych oddaliśmy nowe ścieżki, tak samo jak przy alei Różanej. Na alei Leśnej – jednej z najdłuższych w Parku Śląskim – zamontowaliśmy nowoczesne, energooszczędne oświetlenie. Dobiegła końca rewitalizacja Świątyni Petrycha. W październiku oddaliśmy do użytku Integracyjny Plac Zabaw, z którego mogą korzystać całe rodziny. A w trakcie realizacji są bardzo poważne zadania. Trwa gruntowna przebudowa Ogrodu Japońskiego, modernizacja Kręgów Tanecznych, budowa polderu przeciwpowodziowego. Te inwestycje nie byłyby możliwe bez wsparcia ze strony zarządu województwa.

A co z obiektami, które zamknięto? Hali Kapelusz nie dawano już szans. W poszyciu dachowym odkryto pęknięcia. Kultowe kąpielisko „Fala” mogłoby dziś służyć jako scenografia do filmu grozy. To przykry widok…

Na terenie Parku jest wiele miejsc i obiektów, które wymagają gruntownej modernizacji. Wielu osobom, w tym również mi, Park kojarzy się m.in. z Halą Wystaw Kapelusz, gdzie jako mała dziewczynka chodziłam na wystawy kwiatowe, było gwarno, radośnie. Pamiętam także kultowe kąpielisko „Fala”, gdzie każdego lata tłumy korzystały z tej atrakcji. Mam ogromną nadzieję, że te miejsca znów będą funkcjonowały w przestrzeni Parku. Jesteśmy już w trakcie opracowania projektu architektonicznego, na podstawie którego hala odzyska swą dawną funkcję, wokół niej trwają już także prace związane z nową aranżacją otoczenia. Również kąpielisko „Fala” zostanie odbudowane, co więcej – pojawi się tu mnóstwo nowych atrakcji wodnych. Wszystko to kosztem 60 mln zł.

Pozostaje nam zatem cierpliwie czekać…

Dokładnie. Nie wszystko można zrobić od razu, tak ogromne inwestycje wymagają czasu. Widać jednak, że determinacji nam nie brakuje. Działamy na wielu płaszczyznach równolegle. Jedne inwestycje oddajemy do użytku, inne są w trakcie projektowania. Tak jak w przypadku naszej kolejki „Elki”. Mamy 1 mln zł na opracowanie koncepcji i stworzenie projektu budowy nowego odcinka na trasie od Planetarium Śląskiego do Śląskiego Wesołego Miasteczka. A zatem zrobiliśmy poważny krok ku temu, aby odtworzyć linię przebiegającą nad śląskim zoo. I na tym nie zamierzamy poprzestać. Nowa stacja przy planetarium będzie tak skonstruowana, aby była możliwość – bez konieczności jej dalszej rozbudowy – przyłączyć trzecią nitkę „Elki” wiodącą z tego miejsca do stacji na Stadionie Śląskim.

Wszystko to robi wrażenie. Wielu zadaje sobie pytanie, skąd Park Śląski ma na to pieniądze?

Realizujemy projekt gruntownej modernizacji Parku Śląskiego. W ramach unijnego programu Jessica do zrealizowania mamy 20 zadań. Na ich przeprowadzenie otrzymaliśmy ponad 226 mln zł. Na tym jednak nie poprzestajemy. Staramy się dodatkowo o pozyskanie nowych źródeł finansowania, tak aby zabezpieczyć Zielone Płuca Śląska na przyszłość. Rozwój Parku Śląskiego jest niezwykle ważny dla zarządu województwa i wiele działań nie byłoby możliwych, gdyby nie współpraca z zarządem Województwa Śląskiego, a szczególnie z panem marszałkiem Jakubem Chełstowskim. To wsparcie jest dla Parku bardzo ważne i ogromnie za nie dziękuję.

Przyznać trzeba, że trafiła pani na trudny moment do objęcia swej funkcji. Pandemia doprowadziła do tego, że nawet park czasowo był zamknięty dla ludzi. Tego nie mogła się pani spodziewać…

To była i wciąż jest dla nas prawdziwa lekcja życia, nie da się przewidzieć takich scenariuszy. Robimy jednak wszystko, aby Park Śląski był atrakcyjny dla zwiedzających przez cały rok i bez względu na panującą aurę. Trzeba podkreślić, że mimo utrudnień i obostrzeń sanitarnych udało nam się zrealizować sporo wydarzeń, np. cykle koncertów „Muzyczny Bukiet Róż”, „Parkowy Wrzesień z Kulturą”, w których to wydarzeniach gościliśmy znamienitych artystów m.in. z Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”, Opery Śląskiej, Teatru Śląskiego czy Filharmonii Śląskiej. Do Parku powróciły szachy. Udało się przeprowadzić turniej oraz wspaniałe widowisko „żywe szachy”. To dla mnie ciepłe wspomnienia, bo gdy byłam dzieckiem, przyglądałam się, jak dorośli grali w tę królewską grę przy Dużym Stawie. Ponadto w ubiegłym roku w Rosarium odbywały się cyklicznie śniadania na trawie oraz zajęcia z jogi. Byliśmy już o krok od dopięcia jarmarku bożonarodzeniowego. Niestety koronawirus uniemożliwił nam jego organizację. Mimo to przy Żyrafie stanęła piękna świąteczna choinka, przy której odbył się koncert kolęd transmitowany online. W nowym roku również działamy bardzo aktywnie. Za nami Dzień Babci i Dziadka oraz walentynki na kolejce „Elce”.

Czy w tym roku w Parku Śląskim kalendarz imprez uda się wypełnić jeszcze bardziej?

Pracujemy tak, aby wszystko było przygotowane dla naszych gości, a sezon w Parku był pełen atrakcji. Już teraz przygotowujemy się do Biegu Wiosennego, na który ruszyły zapisy, a sam bieg ma się odbyć

7 marca. Z pewnością będziemy chcieli kontynuować imprezy cykliczne, bo cieszyły się dużym zainteresowaniem. Mamy nadzieję, że w tym roku w Parku odbędą się atrakcyjne, duże imprezy muzyczne. Pomysłów nam nie brakuje, pozostaje mieć nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie, abyśmy je zrealizowali. Chciałam podkreślić, że wszystkie te wydarzenia to zasługa pracy całego parkowego zespołu. Wiele z tych wydarzeń nie odbyłoby się, gdyby nie współpraca z jednostkami kultury Województwa Śląskiego.

Park Śląski to ponad 500-hektarowy obszar, jeśli na to nałożymy ogrom inwestycji, to przyznać trzeba, że pracy jest od groma. Jak sobie Pani z tym radzi?

Zgadzam się, pracy jest bardzo dużo. Tak jak wspominałam wcześniej, nie boję się wyzwań, a jak się na coś decyduję, to jestem w pełni zaangażowana, daję z siebie 100 procent. Mój dzień pracy jest długi, staram się uczestniczyć we wszystkich procedurach inwestycyjnych oraz w bieżącym utrzymaniu i działalności Parku. Ważna jest dla mnie nie tylko praca zza biurka, ale również praca w terenie. Często szpilki zmieniam na gumowce i ruszam na plac budowy. Lubię trzymać rękę na pulsie i dlatego regularnie sprawdzam, jak przebiega postęp prac poszczególnych inwestycji. Uczestniczę też w wydarzeniach przez nas organizowanych, bardzo mnie cieszy, gdy widzę, ile osób korzysta z naszej oferty i jak wiele radości przynoszą działania kulturalne.

Zaangażowanie zaprocentowało, bo wiele osób dostrzega pozytywne zmiany w Parku Śląskim. W plebiscycie „100 Wpływowych Kobiet” z regionu znalazła się pani w pierwszej dziesiątce. Zaskoczenie?

I to bardzo miłe. To, że tak wiele osób oddało na mnie głos, daje mi poczucie, iż to, co robię, ma sens. To wyróżnienie napędza do dalszej, wytężonej pracy.

Rozmawiali

PRZEMYSŁAW MALISZ i ŁUKASZ PULNAR