PROMOWANE

Przywiązał psa do drzewa w lesie. Porzucił go jak zbędną, starą rzecz

Trzeba mieć serce z kamienia! Właściciel kundelka zabrał swego “pupila” na spacer do lasu. Przywiązał psa smyczą do drzewa, założył kaganiec i… odszedł w siną dal, skazując czworonoga na śmierć z głodu, odwodnienia i wyziębienia.

Nie wiadomo, jak długo trwała gehenna kundelka. Psiak nie potrafił pozbyć się kagańca, ani zerwać ze smyczy. Ujadając wzywał tylko pomocy. Być może nawet czekał, aż jego pan wróci po niego i zabierze go do domu…

Na szczęście w tym rejonie pojawiła się mieszkanka Świętochłowic, która wybrała się na spacer. Usłyszała, a zaraz potem zobaczyła czarnego kundelka. Natychmiast ruszyła mu na pomoc. Wezwano straż miejską, która przekazała psinę do Schroniska dla Bezpańskich Zwierząt w Bytomiu. Tam zajął się nim weterynarz. Psu na szczęście nic nie zagraża.

Sprawa została potraktowana bardzo poważnie, zajęła się nią również policja. Dzięki temu udało się namierzyć właściciela porzuconego psa. Policja na razie nie ujawnia, jak tłumaczy się mężczyzna (mieszkaniec Świętochłowic).

Jeżeli śledczy udowodnią, że działał z zamiarem pozbawienia życia swojego psa, mogą mu grozić nawet trzy lata więzienia zgodnie z przepisami ustawy o ochronie zwierząt.

PM
fot. Straż Miejska w Świętochłowicach