PUBLICYSTYKA

Trzecia śląska ofensywa

Niemcy spodziewali się, iż Polacy planują podjęcie akcji zbrojnej, ale nie przewidzieli, że przybierze ona takie rozmiary. W związku z rozwijającą się akcją strajkową, wieczorem 2 maja 1921 roku w oddziałach Selbstschutzu ogłoszono mobilizację alarmową. Oczywiście Niemcy nie mieli pojęcia o terminie, skali i kierunkach uderzenia. Rozmach działań powstańczych był dla nich całkowitym zaskoczeniem, przez co byli niezdolni do podjęcia bardziej zdecydowanego przeciwdziałania.

Jeszcze przed zmrokiem, 2 maja powstańcze straże przemysłowe przystąpiły do obsadzania zakładów tak, by uniemożliwić Niemcom przeprowadzenie ewentualnych akcji sabotażowych. Na obszarach wiejskich przystąpiono do rozbrajania miejscowych żandarmów, bojówkarzy i urzędników, którzy najczęściej nawet nie próbowali stawiać oporu. Część niemieckich żandarmów porzuciła swe posterunki i udała się do większych miast. W ten sposób szerokie połacie obszaru plebiscytowego błyskawicznie znalazły się pod kontrolą powstańców. Szef Sztabu Grupy „Wschód” por. Michał Grażyński, ps. „Borelowski”, tak wspominał pierwsze dni działań powstańczych:

„W dniu z 2 na 3 o godzinie 3 rano wyleciały w powietrze mosty na liniach kolejowych, wiodących z Niemiec. To grupa destrukcyjna Wawelberga stwierdzała swoją sprawność bojową. W ciągu kilku dni, między 3 i 6, ruch zbrojny szedł jak fala, zdobywając cały teren aż po Odrę. Grupa północna posunęła się poza Lubliniec i po dość ciężkich walkach opanowała Stare Olesno. W centrum zajęła Miasteczko i Zębowice, a na lewem skrzydle podsunęła aż po Gogolin. Grupa południowa również opanowała cały swój teren aż po prawy brzeg rzeki Odry. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że najtrudniejsze zadanie do spełnienia miało dowództwo grupy „Wschód”, które z jednej strony musiało uporać się z ośrodkiem przemysłowym, gdzie były największe miasta niemieckie i najsilniejsza organizacja niemiecka, z drugiej strony tak szybko przeprowadzić akcję, aby móc, wykonując plan operacyjny, zająć nad Odrą wyznaczony jej odcinek. Już w pierwszym dniu ruchu oddziały podległe dowództwu grupy „Wschód” opanowały cały powiat katowicki, bytomski i zabrski, nie wyłączając tak wielkich ośrodków przemysłowych jak: Bytom, Król. Huta i Katowice.

Niestety tutaj po raz pierwszy spotkaliśmy się z opornem stanowiskiem Francuzów, którzy przeciwstawili się zajęciu miast. Pierwszy meldunek o tem otrzymałem w formie raportu w szkole w Wełnowcu od komendanta grup atakujących. Doceniając doniosłość węzła kolejowego katowickiego, wydałem rozkaz powtórnego ataku. I wtedy padły pierwsze strzały ze strony Francuzów. W związku z powyższem oraz na wyraźny rozkaz Naczelnego Dowództwa, które chciało uniknąć starć z wojskami koalicyjnemi, byliśmy zmuszeni wycofać swoje oddziały tak z Katowic jak i z Bytomia, oraz przejściowo z Król. Huty. Krwawe walki rozegrały się pod Wirkiem, w Miechowicach i w Rudzie. W tym samym dniu został opanowany cały powiat gliwicki z wyjątkiem miasta Gliwic. Natychmiast nie dopuszczając żadnej zwłoki, dowództwo zarządziło sformowanie dwóch grup ruchomych, jednej pod dowództwem Cymsa, drugiej pod dowództwem Fojkisa, zarządzając równocześnie w rozkazie operacyjnym uderzenie na Gliwice w dniu 5 maja. Od zdobycia Gliwic trzeba było odstąpić z tych samych przyczyn, które podałem wyżej. Otoczywszy miasta Gliwice, Bytom i Katowice cernującemi oddziałami, rzuciliśmy podgrupę Cymsa w kierunku Birawy, grupę zaś Fojkisa w kierunku Kędzierzyna, zarządzając koncentryczny atak na Kędzierzyn.

Po chwilowem niepowodzeniu podgrupy Cymsa, wynikłem z powodu opóźnienia akcji Fojkisa, w dniu 9 maja, po zaciekłych i ciężkich walkach, oddziały tych dwóch grup zajęły Kędzierzyn, docierając następnie aż do Odry i zajmując port kozielski. Rozmach ataku był olbrzymi. Sukcesy uzyskano duże. Powstańcy w ruchu ofenzywnym okazali się znakomitym materiałem”.

Uderzenie wojsk powstańczych zadało Niemcom cios, po którym długo nie mogli się otrząsnąć. Wojska powstańcze, które wskutek napływu ochotników rozrosły się w ciągu kilku dni z czterdziestu do ponad sześćdziesięciu tysięcy żołnierzy, błyskawicznie opanowały całą sporną część obszaru plebiscytowego, docierając do tzw. Linii Korfantego, gdzie natarcie wstrzymano. Niemcy nie byli w stanie stawić skutecznego oporu i dopiero na początku trzeciej dekady maja, zgromadziwszy odpowiednie siły, zdołali przejść do kontrofensywy. Nastał czas krwawych walk toczonych w rejonie Góry św. Anny, które rozpoczęły się przed świtem 21 maja 1921 roku.

Na lewym skrzydle natarcie niemieckie prowadzić miała bawarska grupa „Oberland”, w składzie trzech batalionów piechoty oraz pododdziałów wzmocnienia i zabezpieczenia bojowego. Dowodził nią mjr Horadam. Od północy wspierały ją freikorpsy, którymi dowodzili por. hr. Strahwitz, chor. Haustein i von Holz, a także batalion „Gogolin” por. von Frobla, operujące na prawym skrzydle grupy Nord. Zadaniem grupy lewoskrzydłowej było przełamanie obrony powstańczej w rejonie na północ od Gogolina i wyprowadzenie natarcia w kierunku wschodnim, celem oskrzydlenia sił powstańczych broniących się na północny zachód od Góry św. Anny. Na prawym skrzydle krapkowickiego związku taktycznego natarcie prowadzić miała grupa dowodzona przez majora von Chapppuisa, w skład której wchodziły również trzy bataliony. Grupa miała przełamać obronę powstańców, którzy utrzymywali pozycje w rejonie na południe od Gogolina. Zadaniem grupy było także rozwinięcie natarcia w pasie: Obrowiec, Strzebniów, Kępna, Jasiona, Zdzieszowice, Leśnica z zadaniem oskrzydlenia od południa sił powstańczych, broniących się na południowo-zachodnim przedpolu Góry św. Anny. Odwód grupy stanowiły batalion rtm. Watzdorfa z pułku Gilgenheima oraz oddziały wydzielone von Rotzkircha-Wildego oraz von Eickena. Celem natarcia obu grup było okrążenie, a następnie zniszczenie sił powstańczych skupionych w rejonie Góry św. Anny. Co z kolei miało doprowadzić do utorowania oddziałom Selbstschutzu drogi do Gliwic, gdzie miały połączyć się z cernowanymi oddziałami niemieckimi. Działania te miały wspierać natarcia prowadzone od północy – z Olesna na Lubliniec i z Zębowic na Kolonowskie oraz od południa – z rejonów Landzmierza, Bukowa i Zabełkowa. Próbowano doprowadzić do trwałego rozcięcia, okrążenia i zniszczenia sił powstańczych broniących się na szerokim froncie. Po zrealizowaniu tych zadań, połączone siły niemieckie miały wkroczyć do Okręgu Przemysłowego, by ostatecznie zdławić powstanie.

Front powstańczy na odcinku od Starego Koźla po szosę Strzelce Opolskie–Gogolin trzymała, podległa dowództwu Grupy „Wschód”, 1. Dywizja Górnośląska, którą dowodził mjr Jan Ludyga-Laskowski. Na prawo od niej zajmowały pozycje pododdziały Grupy „Północ” (Podgrupa „Bogdan”). Trzon 1. Dywizji górnośląskiej stanowiły trzy pułki piechoty na pozycjach:

  • odcinek od Starego Koźla po Januszkowice obsadzał 2. pułk piechoty, którym dowodził kpt. Paweł Cyms, i który – według raportu dowództwa Grupy Środkowej z dnia 15 maja 1921 roku – miał liczyć 1 510 ludzi;
  • odcinek od Januszkowic po Łęg trzymał 1. pułk piechoty, dowodzony przez por. Walentego Fojkisa, który – według przywołanego raportu – liczył 1 860 ludzi;
  • odcinek od Łęg po szosę Strzelce Opolskie–Gogolin obsadzał 8. pułk piechoty, którym dowodził kpt. Franciszek Rataj, 15 maja 1921 roku liczący 1 200 ludzi.

W tym miejscu należy podkreślić, że dowództwo powstańcze popełniło poważny błąd, bowiem linię rozgraniczenia między 1. Dywizją Górnośląską a Podgrupą „Bogdan” Grupy „Północ” stanowiła szosa Gogolin–Strzelce Opolskie, w rezultacie uderzenie niemieckiej grupy „Oberland” przypadło dokładnie na styku obu polskich związków taktycznych, co musiało wpłynąć niekorzystnie na dowodzenie obroną na tym kierunku.

Niemcy zdołali przełamać pozycje obronne oddziałów powstańczych i zająć masyw w rejonie Góry św. Anny, ale za cenę ogromnego wysiłku i dużych strat. Powstańcom udało wycofać się na nowe pozycje obronne w sposób uporządkowany, tak więc Niemcy nie osiągnęli podstawowego celu, jakim było okrążenie i zniszczenie oddziałów powstańców zgrupowanych w rejonie Góry św. Anny oraz otwarcie drogi do Okręgu Przemysłowego.

22 maja w rejon walk przybyły dwa bataliony  5. pułku piechoty, a oddziały powstańcze podjęły próbę odzyskania utraconych pozycji, przy czym akcja została zsynchronizowana z działaniami Podgrupy „Bogdan”. Pomimo początkowego powodzenia, natarcie załamało się i oddziały powstańcze zostały odrzucone na pozycje wyjściowe. Następnego dnia w rejon walk ściągnęły kolejne oddziały powstańcze, w tym I batalion 4. pułku piechoty Gajdzika, który z miejsca został wprowadzony w bój. Pomimo ponawianych ataków, żadnej ze stron nie udało się zdobyć przewagi, w efekcie 27 maja walki wygasły na kilka dni.

WOJCIECH KEMPA

Fot. Powstańcy uczestniczą w mszy polowej, 1921 r. | Fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego