PUBLICYSTYKA

Wehikułem czasu przez parkowe dekady

Biegaj razem z nami

Imprezy biegowe od dekad są stałym elementem kalendarza wydarzeń Parku Śląskiego. Biegacze upodobali sobie parkowe alejki do szlifowania formy, zaś meta zmagań to Stadion Śląski, który dziś jest oficjalnym Narodowym Stadionem Lekkoatletycznym. Masowe imprezy biegowe organizowano w parku już w latach 70. Jedną z popularniejszych był wówczas Międzynarodowy Cross „Wieczoru”, popularnej śląskiej popołudniówki, później w latach 90. tygodnika, w którym uczestniczyło około 500 osób. Od tamtego czasu bieganie zyskało znacznie więcej zwolenników. Obecnie największą imprezą biegową, której trasa wiedzie przez park, jest Silesia Marathon. Tuż po przebudowie Kotła Czarownic i montażu bieżni lekkoatletycznej w 2017 roku, na Stadionie Śląskim przygotowano metę maratonu, a część trasy poprowadzono alejami. Od tamtego czasu Silesia Marathon gości w parku co roku. W latach 2013–17 Park Śląski przygotował własny cykl biegowy – Parkową Koronę Biegów, która w bardzo szybkim czasie dla wielu biegaczy stała się punktem wyjścia przy układaniu kalendarza zawodów. Cykl składał się z siedmiu startów (Biegu Wiosennego, Biegów Górskich, Gryfnego Biegu, dwóch edycji Parkowej Mili, Parkowego Półmaratonu, Biegu Równonocnego), a każdy z nich miał inny dystans, trasę i uwarunkowania. Biegacze mogli sprawdzić swoje możliwości w bardzo odmiennych warunkach: od biegów krótkich po półmaraton, od tras prostych asfaltowych po kręte górskie. W parkowym kalendarzu zostało kilka startów. Dużą popularnością cieszy się Bieg Wiosenny.

Co z tym projektantem?

W tym roku Stadion Śląski świętuje swoje 65 urodziny. Został on gruntownie zmodernizowany, ale wracając do jego początków, znalezienie projektanta dla tego obiektu było zadaniem dość karkołomnym. W końcu tego wyzwania podjął się inżynier Julian Brzuchowski z Miastoprojektu Stolica. Był nie tylko znakomitym architektem, ale także międzynarodowym sędzią piłkarskim i uroczym gawędziarzem. Przed wojną sędziował między innymi podczas meczy w lwowskiej lidze okręgowej. Budowa stadionu trwała cztery lata. W tym czasie inżynier Brzuchowski bardzo często przebywał na Śląsku i doglądał postępu prac, a jego wkład w szczęśliwe ukończenie obiektu był nieoceniony.

Otwarcie stadionu nieco popsuli piłkarze, przegrywając ze słabą wówczas drużyną NRD 0:2. Podczas uroczystości uhonorowano tych, którzy najbardziej przyczynili się do sukcesu budowy – wręczono odznaczenia, a wszyscy budowniczy dostali bilety na mecz. Zapomniano jednak o jednej z najważniejszych osób – inżynierze Brzuchowskim, który nawet nie dostał zaproszenia na uroczystość. W dniu otwarcia stadionu przyjechał jednak do Chorzowa, wierząc, że nieporozumienie zostanie wyjaśnione na miejscu. Jednak baraki kierownictwa budowy, w których bywał tak często, zostały już rozebrane, zaś administracją obiektu zajęły się zupełnie nowe osoby, które nie rozpoznały architekta. Przeciskając się przez tłum, próbował dostać się do środka. Nie został jednak wpuszczony ani od strony wejścia do loży honorowej, ani od strony przeciwnej przez szatnie. Nie miał biletu, więc wszędzie był traktowany jak intruz. Nie pomogła nawet legitymacja międzynarodowego sędziego piłkarskiego. W końcu ktoś rozpoznał projektanta. W drodze wyjątku, pozwolono mu obejrzeć widowisko – na stojąco, z wylotu tunelu dla zawodników. Później mówiono, że była to zemsta – Stadion Śląski wyszedł bowiem lepiej niż projektowany i budowany niemal w tym samym czasie Stadion Dziesięciolecia w Warszawie.

Metasekwoje chińskie

Metasekwoja chińska jest niezwykłym, ponownie odkrytym gatunkiem drzewa z rodziny cyprysowatych. Park Śląski był pierwszym miejscem w Polsce, w którym rośliny tego gatunku zostały posadzone. Metasekwoja chińska jest gatunkiem uznawanym za żywą skamielinę. Jego najstarsi przodkowie pamiętają czasy dinozaurów. Występował w erze mezozoicznej, pod koniec okresu kredowego, a dominował w trzeciorzędzie. Był rośliną szeroko rozprzestrzenioną na półkuli północnej, jego odciski znajdujemy między innymi w węglu brunatnym, wydobywanym na terenie Polski. Do 1941 roku, gdy z Ameryki wysłano wyprawę badawczą, roślina była uznawana za wymarłą. W chińskich prowincjach Syczuan i Hubei odkryto drzewo o cechach idealnie pasujących do roślin opisywanych na podstawie skamielin. Okazało się, że natrafiono na prastary gatunek,. Celem wyprawy było zebranie nasion, które ostatecznie zostały rozdysponowane pomiędzy 76 instytucje i osoby zainteresowane rozmnażaniem tego gatunku.

Metasekwoja charakteryzuje się smukłą, luźną koroną, o kształcie regularnie stożkowatym. Preferuje żyzne, świeże i wilgotne, a nawet podmokłe siedliska. Jest gatunkiem światłolubnym, odpornym na mróz i zanieczyszczenia powietrza. Metasekwoja jest drzewem długowiecznym, może dożyć nawet 2000 lat. W swoim naturalnym środowisku dorasta do 50 metrów wysokości, a w Europie do 35 metrów. Podczas budowy parku główny projektant, profesor Władysław Niemirski, ściągnął roślinę na Śląsk. Dzięki temu Park Śląski stał się pierwszym miejscem w Polsce, w którym metasekwoja została zasadzona. Obecnie drzewa można spotkać przy budynku dyrekcji, w Ogrodzie Bylinowym, a także w okolicy restauracji Róża, Przystań i Zielona Dolina.

Jak to z Łabędziarnią było…

Łabędziarnia przy stawie Hutnik to historyczne wejście na teren Alpinarium, najstarszego parkowego ogrodu tematycznego, który zniknął z przestrzeni Parku Śląskiego. Pierwszy parkowy ogród tematyczny Alpinarium powstał na przełomie lat 50. i 60. Był to ogród zlokalizowany w północnej części parku, pomiędzy Łabędziarnią przy stawie Hutnik a aleją Muzyków i Leśniczówką. Tworzyła go sieć alejek, przy których wysadzono skalną roślinność typu alpejskiego, m.in. przeróżne odmiany floksów czy jałowców. Cały obszar miał imitować tereny górskie, pełne różnego rodzaju skałek, murków, sztucznych wzniesień. W to wszystko wkomponowano drzewa, głównie iglaki, oraz trzy oczka wodne z pływającymi liliami. Łabędziarnia stała się jednym z najbardziej urokliwych i najchętniej odwiedzanych miejsc w parku. W 2018 roku obiekt został wyremontowany. Zniszczony asfalt wymieniono na cegłę klinkierową. Wybudowano z niej alejkę, która prowadzi do odnowionej Łabędziarni. Zmieniono poszycie dachu na gont bitumiczny i przede wszystkim wyczyszczono piaskowiec, z którego wykonana jest jej konstrukcja. W środku stanęły ławki. Zawisły tam też plansze z gatunkami ptaków, które występują w okolicy. Usiąść można też przed obiektem. To za sprawą drewnianych foteli i ławek oraz dwupoziomowego tarasu wypoczynkowego, który schodzi do wody. Całkowitą nowością jest czatownia. To specjalna drewniana konstrukcja, z której można podziwiać ptaki. Świetnie nadaje się m.in. do robienia im zdjęć. Teren będzie objęty systemem parkowego monitoringu, a także oświetlony./SAD/