PUBLICYSTYKA

Wehikułem czasu przez parkowe dekady

W tym roku Park Śląski świętuje już 70. urodziny. W miesięczniku Dwa Kwadranse  sporo piszemy o jego historii. To gratka zwłaszcza dla mieszkańców regionu młodszych wiekiem, którzy z oczywistych względów nie mogą pamiętać, jak nasz park prezentował się w latach 50., 60., 70, czy 80. Wsiadamy zatem kolejny raz do wehikułu czasu i wspominamy!

Najdłuższy staż w parku

Staż Piotra Zielińskiego w Parku Śląskim to 48 lat. Dzięki temu jest najdłużej pracującą osobą w historii tego miejsca. Ma mnóstwo wspomnień i jest w stanie opowiedzieć wiele ciekawych historii. Piotr Zieliński zatrudnił się w Parku w 1972 roku. Jednym z jego pierwszych zadań były wyjazdy do warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, dokąd przywoził zdjęcia i relacjonował rozwój parku głównemu jego projektantowi, Władysławowi Niemirskiemu. Poza tym wykonywał zdjęcia, przygotowywał Święta „Trybuny Robotniczej”, Święta Odrodzenia Polski oraz Wystawy Kwiatów, oprowadzał zagraniczne wycieczki, a nawet… statystował w filmie, który z okazji 25-lecia WPKiW przygotowała łódzka filmówka.

W 1990 roku Zieliński został kierownikiem kąpieliska „Fala” i Ośrodka Sportów Wodnych. Zimą tamtego roku również lodowiska, które w parku działało do 2000 roku. Z funkcjonowaniem parkowych basenów wiąże się wiele wspomnień, a sam kompleks zajmuje w jego sercu szczególne miejsce. Później został też kierownikiem administracji Parku Śląskiego. „Falą” kierował do 2014 roku, do ostatniego sezonu, w którym była otwarta. Trudno wskazać osobę, która zna to miejsce lepiej od Zielińskiego. Zarówno pod względem historycznym, organizacyjnym, jak i administracyjnym. Plany odtworzenia „Fali” w tym samym miejscu bardzo go cieszą.

Dąb Gerard

Przy alei Głównej stoi dąb Gerard. Drzewo upamiętnia jednego z najaktywniejszych społeczników w historii Parku Śląskiego. Gerard Mądry zmarł 15 grudnia 2018 roku. Był jednym z założycieli Stowarzyszenia „Nasz Park”, które działa od 2006 roku. Powstało m.in. w celu zapewnienia parkowi finansowania oraz wskazywania na jego społeczny charakter i na to, że „dziś jest dorobkiem kulturowym i materialnym naszego regionu” (cytat ze strony stowarzyszenia). Gerard Mądry, jeden z założycieli i wieloletni prezes „Naszego Parku”, miał spore zasługi w społecznym krzewieniu świadomości na temat WPKiW.

To właśnie mówienie o nim opinii publicznej pozwoliło dać zielone światło polityczne na skuteczne szukanie pieniędzy dla parku. Razem z Janem Błautem tworzyli charakterystyczny duet – dwóch starszych panów, którzy redagowali swojego „Kukloka”, chodzili po parku i doglądali prac. Mówili dosadnie, co myślą. Zawsze mieli swoje zdanie. Często wspominali swój udział w budowie parku i jego wygląd za czasów generała Jerzego Ziętka. Byli przy tym bardzo autentyczni.

20 października 2019 roku podczas „Krokusowej niedzieli” wspólnie z rodziną i przyjaciółmi Gerarda Mądrego zasadzono upamiętniający go dąb. To drzewa przypomina nie tylko o nim jako o osobie, ale również o wartościach i postawach, które reprezentował. O społecznej trosce o Park Śląski.

Najstarsze parkowe drzewa

Najstarsze drzewa na terenie parku mają ponad sto lat. Posadzono je jeszcze w Szwajcarskiej Dolinie. To m.in. klony przy alei Klonowej, dęby i sosny przy Dużym Kręgu Tanecznym, buk między Szybem Leśnym a Planetarium Śląskim. W Parku Śląskim w pierwszych latach, oczywiście głównie w ramach czynów społecznych, posadzono kilkaset tysięcy drzew i krzewów, w 70 gatunkach i odmianach. Głównie były to rośliny pionierskie, szybko rosnące, odporne na zanieczyszczenia przemysłowe – przeważnie brzozy, topole, wierzby, czeremchy. Gatunki szlachetne dosadzano dopiero później, gdy stworzył się do tego odpowiedni mikroklimat. Nie oznacza to jednak wcale, że najstarsze z parkowych drzew mają „tylko” 70 lat. Drzewa rosły bowiem na tym terenie jeszcze przed powstaniem parku. Najwięcej w okolicach tzw. Szwajcarskiej Doliny. Do dziś spora część z tych drzew zachowała się wzdłuż alei Głównej i Klonowej. Od młodszych okazów odróżnia je średnica pnia. Najstarsze parkowe drzewa stanowią około 5% całego drzewostanu. Wśród nich przewagę mają klony, dęby i jesiony. Na szczególną uwagę zasługuje na pewno dąb szypułkowy przy Dużym Kręgu Tanecznym. To jedno z najstarszych drzew w Parku Śląskim. Ma ponad 80 lat, szeroką koronę i monumentalnie układające się konary wyrastające z pnia już na niewielkiej wysokości. Wyjątkowym okazem jest też buk pospolity między Szybem Leśnym a Planetarium Śląskim. To egzemplarz pomnikowy liczący 365 cm w obwodzie i jedno z najpiękniejszych drzew w Parku Śląskim. Ma kilkadziesiąt metrów, dobrze widoczny pień pokryty delikatną i gładką szarą korą. Według badań przeprowadzonych przez Politechnikę Śląską szczególnie wiekowa, licząca ponad sto lat, jest jedna z sosen przy Dużym Kręgu Tanecznym.

Mekka śląskiego bluesa

Jan „Kyks” Skrzek w pierwszych latach działalności „Leśniczówki” miał wjechać do niej na koniu. Pomieszkiwała tam spora część czołówki polskich bluesmanów. Parkowy klub to bezwzględnie mekka śląskiego bluesa. Budynek, w którym obecnie znajduje się klub, jeszcze na początku lat 80. XX w. przypominał stodołę: miał dziurawy, zapadający się dach i wielkie stajenne drzwi. Zgodę na dzierżawę wydał ówczesny dyrektor Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku – Mieczysław Hojka.

Oficjalny patronat nad stworzeniem nowego miejsca objął Śląski Jazz Club. W ten sposób dla środowisk muzycznych w parkowym zaciszu zorganizowano Dom Pracy Twórczej. Budynek zadbany był tylko w części socjalnej. Pomieszczenie, w którym obecnie jest sala koncertowa z pięknym kominkiem, było magazynem. Podczas trzeciej Rawy Blues drzwi Leśniczówki – mimo nieskończonego remontu – zostały otwarte po raz pierwszy – zagrali Irek Dudek, Leszek Winder i Ryszard „Skiba” Skibiński. Nowy klub błyskawicznie zdobył renomę wśród muzyków. Powstało w nim studio nagrań. Niektórzy muzycy – jak np. Józef Skrzek – przebywali tam ze swoimi rodzinami tygodniami. Pomieszkiwali wtedy na górze i w kapciach schodzili pracować nad swoją muzyką.

Również ich fani szybko przyzwyczaili się do nowego miejsca. W Leśniczówce występowali i nagrywali najważniejsi bluesmani lat 80. XX w., m.in. Jan „Kyks” Skrzek, Sławomir Wierzcholski, Zbigniew Gazda, Ryszard Riedel. Sesje nagrań odbywały się dość często, tak na własne potrzeby, jak i usługowo, dla muzyków spoza najbliższego kręgu. Podobnie było z filmami. Andrzej Zubek właśnie tam kręcił jeden ze swoich programów o muzyce poważnej. Z potencjału uroku Leśniczówki bardzo chętnie korzystali też reżyserzy – realizowano tu etiudę „Gołębiarz” z Jerzym Bińczyckim. Później Janusz Kidawa wykorzystywał pomieszczenia dla potrzeb filmu „Komedianci z wczorajszej ulicy”. Były też plenery i aukcje plastyczne oraz cykliczne spotkania: jam sessions, Bluesowe Andrzejki, Festiwal Śląskie Brzmienie, wystawy fotograficzne.

Trudno wymienić wszystkie przedsięwzięcia oraz wszystkich artystów i twórców, jednak to dzięki ich obecności przez lata swojej działalności Dom Pracy Twórczej „Leśniczówka” stał się miejscem znanym i cenionym w całej Polsce. Leśniczówka, obok Stadionu Śląskiego, jest jednym z dwóch punktów w Parku Śląskim na Szlaku Śląskiego Bluesa. To zresztą jedyne z ujętych tam miejsc, które działa nieprzerwanie od momentu jego powstania.

/SAD/