AKTUALNOŚCI

Wehikułem czasu przez parkowe dekady

W 2021 roku kontynuujemy naszą nieco szaloną przejażdżkę wehikułem czasu po parkowych archiwach. A działo się przez te siedem dekad bardzo wiele. W niektóre historie wręcz trudno uwierzyć, choć wydarzyły się naprawdę. Park Śląski to nie tylko kilometry alejek tak uwielbianych przez spacerowiczów. To także śląskie zoo, Planetarium czy Stadion Śląski. Dlatego zaglądamy również do zakamarków ich przeszłości, odkurzając wspomnienia.

Kamień kosmonautów

Po wizycie radzieckich kosmonautów przy alei Harcerskiej w Parku Śląskim zostały drzewa i pamiątkowa tablica. Tzw. kamień kosmonautów do dziś przypomina o podboju kosmosu oraz przekraczaniu granic czasu i przestrzeni. 16 czerwca 1963 roku Walentina Tierieszkowa i Walerij Bykowski rozpoczęli lot, który trwał 2 doby 22 godziny 50 minut i 8 sekund. Statek „Wostok 6” lądował 19 czerwca 1963 roku po okrążeniu Ziemi 48 razy, czyniąc tym samym Tierieszkową pierwszą kobietą w kosmosie. I to na długo – dopiero 19 lat później kolejna kobieta poleciała w kosmos.  Po powrocie radzieccy kosmonauci wyruszyli w podróż po świecie, odwiedzając między innymi Indie, Pakistan czy Stany Zjednoczone. 26 października podczas wizyty w Polsce odwiedzili również Park Śląski, ze względu na funkcjonujące wówczas od ośmiu lat największe w kraju Planetarium. Podczas wizyty goście posadzili lipy. Pamiątka tamtych wydarzeń stoi w parku do dziś – tuż przy wejściu do Ogrodu Bylinowego rozciąga się szpaler wysokich już drzew oraz postument, tzw. kamień kosmonautów. Podczas oprowadzania wycieczek przewodnicy chętnie przystają w tym miejscu, aby opowiedzieć historię odwiedzin radzieckich kosmonautów. W 1978 roku lot w kosmos odbył pierwszy i jak dotąd jedyny Polak – Mirosław Hermaszewski.

Schron przeciwlotniczy w Planetarium

Trudno znaleźć w regionie osobę, która nigdy nie była w Planetarium Śląskim. Jednak tylko nieliczni wiedzą, że w swoich podziemiach skrywa szczególne miejsce. Wybudowane kilka lat po II wojnie światowej Planetarium Śląskie jest najstarszym tego typu obiektem w Polsce. Poza ogromnym projektorem, obserwatorium oraz stacjami klimatologiczną i meteorologiczną, ze względów bezpieczeństwa w budynku znalazł się również schron przeciwlotniczy.

Wszystkie budynki użyteczności publicznej stawiane w latach 50. ubiegłego wieku miały podobne zabezpieczenia. Schron w Planetarium Śląskim ma żelbetonową konstrukcję sporej grubości oraz wzmocniony strop. Aby dostać się do środka, trzeba otworzyć ciężkie drzwi z napisem „Auert – Berlin”, wyprodukowane w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Uchylenie drzwi, za którymi znajduje się schron, wymaga sporej siły. W projekcie, zgodnie z ówczesnymi wymaganiami, uwzględniono nawet ubikację. Schron posiada dwa wyjścia, na wypadek, gdyby jedno przestało działać. Planetarium Śląskie było budowane na przestrzeni lat 1953–55. Na szczęście schron przeciwlotniczy nigdy nie musiał spełnić swojej funkcji. I oby tak już zostało…

Lunani po Przecinku

Żyrafa Lunani, mieszkająca aktualnie w śląskim zoo, to maskotka zbliżających Mistrzostw Świata w Sztafetach, które na początku maja odbędą się na Stadionie Śląskim. Mało kto pamięta, że pierwsza w Polsce żyrafa przyszła na świat właśnie na Śląsku.

W 1964 roku dyrekcja śląskiego zoo zakupiła w Amsterdamie pierwszą żyrafę, młodego samca. Wielokropek – takie imię wybrano bowiem w konkursie dla dzieci i młodzieży – zamieszkał w drewnianej stajence, którą dzielił ze słonicą Giną. Niespełna pół roku później do Wielokropka, prosto z Hanoweru, dołączyła młoda samica Kreska, która urodziła się prawdopodobnie w 1963 roku na wolności.

Kreska i Wielokropek byli pierwszą – i przez długi czas jedyną – polską hodowlaną parą żyraf. Po trzech latach doczekali się pierwszego potomka. 27 lipca 1968 roku, w nocy z piątku na sobotę, po 457 dniach ciąży na świat przyszła pierwsza w Polsce żyrafa. Syn Kreski i Wielokropka okazał się silnym i zdrowym żyrafiątkiem – ważył 80 kilogramów i mierzył 180 centymetrów. Od razu stał się ulubieńcem odwiedzających. Dlatego ponownie postanowiono ogłosić konkurs na imię dla nowego mieszkańca zoo, a zwycięską propozycją został Przecinek. Energiczny maluch bardzo dobrze się rozwijał, codziennie rósł o dwa centymetry. Po osiągnięciu przez żyrafiątko samodzielności podjęto decyzję o przenosinach do ogrodu zoologicznego we Wrocławiu. Przecinek nie był jedynym potomkiem Kreski i Wielokropka. Młode, których para doczekała się w kolejnych latach, trafiały do ogrodów zoologicznych w Polsce i Europie.

Po narodzinach Przecinka rozpoczęto budowę nowej, większej żyrafiarni, którą ukończono w 1970 roku. Przez ponad 40 lat żyrafy były jedną z atrakcji śląskiego zoo, by po śmierci samca Cekina na krótko zniknąć. Obecna, trzecia już żyrafiarnia, została oddana do użytku w 2013 roku, a odwiedzający mogą podziwiać trzy żyrafy. 

To i OWO

Przez dziesięciolecia dla wielu odwiedzających Wystawy Kwiatów były głównym punktem odniesienia w kalendarzu parkowych imprez. Niektóre z nich, jak ta z 1968 roku, zapisały się w sposób szczególny na kartach historii Parku. Imprezy kwiatowe nie tylko odbywały się cyklicznie, ale również przyczyniły się do powstania w parku kolejnych obiektów. Tak właśnie było z Halą Kwiatów (późniejszym „Kapeluszem”), wieżą Ruthnera czy Ogrodem Różanym. Co ciekawe, wszystkie wymienione budynki powstały i były otwierane w trakcie lub tuż przed Ogólnopolską Wystawą Ogrodniczą w 1968 roku.

Początki sięgają 1959 roku, gdy w plenerze odbyła się pierwsza kwiatowa prezentacja. Już w ciągu kolejnych trzech lat impreza znalazła szeroką rzeszę odbiorców – w 1962 roku wystawę odwiedziło 100 tysięcy osób, to niepobity dotąd frekwencyjny rekord. Między wjazdem głównym do Parku a Halą utworzono teren Ogólnopolskich Wystaw Ogrodniczych – w skrócie OWO, który sukcesywnie się powiększał, by pod koniec lat 60. objąć obszar aż do alei Żyrafy. Już od pierwszych wystaw organizatorzy dbali o odpowiedni prestiż i oprawę. Wystawy były przygotowywane kilka razy w roku – wiosną, latem i jesienią. Szczególnie huczna była ekspozycja w 1968 roku, która po raz pierwszy odbyła się w Hali Kwiatów. Połączono ją wówczas z otwarciem Rosarium, a wystawy zorganizowano też w szklarniach oraz restauracjach. Wśród wystawców byli nie tylko ogrodnicy, ale również hodowcy, którzy prezentowali swoje najnowsze osiągnięcia. Edycje tematyczne, jak na przykład te związane z różami, miały dodatkową oprawę. Ściągano wystawców porcelany, biżuterii i kosmetyków, których wyroby zdobiły różane motywy. Ekspozycję, tworzoną przez 30–40 wystawców, odwiedzało zwykle około 20 tysięcy osób. W części konkursowej wystawcy byli podzieleni na grupy – osobno prezentowano i oceniano państwowe gospodarstwa ogrodnicze i zakłady zieleni miejskiej, które posiadały własne szklarnie i ogrodnictwa przyzakładowe. Udział w wystawie wiązał się z ogromnym prestiżem – wystawcy doskonale zdawali sobie sprawę, że Ślązacy są ogromnymi miłośnikami prowadzenia ogrodów i uprawiania kwiatów. Obecnie w Parku Śląskim odbywa się wiosenna Wystawa Kwiatów i Ogrodów. W 2013 roku ekspozycja została przeniesiona z Hali Wystaw „Kapelusz” i terenów do niej przyległych w miejsce, w którym były organizowane pierwsze wystawy – przy tzw. ścianach płaczu, przy alei Głównej. Ostatnia wystawa odbyła się w 2015 roku, po raz 127!

/SAD/