PUBLICYSTYKA

Wehikułem czasu przez parkowe dekady

Kontynuujemy naszą nieco szaloną przejażdżkę wehikułem czasu po parko-wych archiwach. A działo się przez te siedem dekad bardzo wiele. W niektóre historie wręcz trudno uwierzyć, choć wydarzyły się naprawdę. Park Śląski to nie tylko kilometry alejek tak uwielbianych przez spacerowiczów. To także śląskie zoo, Planetarium czy Stadion Śląski. Dlatego zaglądamy również do zakamarków ich przeszłości, odkurzając wspomnienia.

Dom Turysty zaprasza!

Kiedyś w parku działał jeden z najlepszych hoteli na Śląsku. Do Domu Turysty PTTK przyjeżdżały wycieczki z całej Polski. W latach 60. zakłady przemysłowe i handlowe organizowały dla pracowników kilkudniowe pobyty w parku. Chorzowscy przewodnicy oprowadzali rocznie nawet tysiąc wycieczek z całej Polski, ale również gości zagranicznych, głównie z dawnego bloku wschodniego. Zapotrzebowanie i marka parku ciągłe rosły. Uroczysta inauguracja Ośrodka PTTK odbyła się 15 grudnia 1962 roku. Lokalizacja ośrodka była bardzo dogodna – przy jednym z głównych traktów komunikacyjnych, obecnej alei Harcerskiej. Kompleks składał się z pięciu pawilonów. W czterech znajdował się hotel, w którym mogło nocować ponad 300 osób. W pawilonie piątym umieszczono restaurację, kawiarnię i bar samoobsługowy. Z części hotelowej do gastronomicznej prowadził olbrzymi hol. Dwuosobowe lub wieloosobowe pokoje były wyposażone w umywalkę oraz estetyczne i solidne meble. Dla gości urządzono również łazienki z wannami i prysznicami. Część hotelowa odpowiadała ówczesnym standardom dobrej klasy hoteli europejskich. Natomiast część gastronomiczna prezentowała się jeszcze bardziej okazale. Poszczególne sale były bardzo przestronne, z dużą ilością światła oraz dyskretnych akcentów dekoracyjnych, które wykonali plastycy, między innymi Marian Malina i Stefan Suberlak. W kawiarni, restauracji i barze samoobsługowym znajdowało się łącznie 277 miejsc, natomiast kuchnię ośrodka wyposażono w bardzo nowoczesne sprzęty. Obiekt zaprojektował słynny duet Henryk Buszko – Aleksander Franta. Architekci nie zapomnieli o rozrywkach kulturalnych. Zaplanowali salę kinową, w której wyświetlano filmy turystyczne i długometrażowe filmy fabularne. Uruchomiono także kiosk z pamiątkami oraz centralę telefoniczną. Ostatecznie w 1968 roku ośrodek miał 400 miejsc hotelowych. Dom Turysty działał do początku lat 90. Otwarcie granic przypieczętowało jego los – zainteresowanie kilkudniowymi wypadami na Śląsk zdecydowanie osłabło. Obiekt zaczął przynosić straty, pogarszał się też jego stan techniczny. Ostatecznie budynek został zburzony w 2004 roku.

Imprezy na Kanale Regatowym

W latach 60. i 70. wyspa na Kanale Regatowym była głównym miejscem imprezowym w Parku Śląskim. Dopiero potem najważniejsze wydarzenia muzyczne przeniosły się do „Kapelusza”, na Pola Marsowe i przede wszystkim na Stadion Śląski. W miesiącach letnich niemal co tydzień na wyspie odbywały się potańcówki, a także koncerty czołowych śląskich i krajowych zespołów z pogranicza bluesa i rocka. Często zdarzało się, że fani dostawali się na koncert wpław, aby uniknąć płacenia za bilet. „Fajfy” i „non stopy” – tak nazywano główne wydarzenia na wyspie. Pierwsza nazwa pochodziła od godziny rozpoczęcia wydarzeń, a druga – od sopockiego klubu tanecznego Non Stop, który był wówczas prawdopodobnie najmodniejszym polskim miejscem z muzyką na żywo. Oprócz śląskich kapel na wyspie bardzo często występowali muzycy wrocławscy – między zespołami z naszego regionu i Dolnego Śląska panowały bardzo dobre relacje. Koncerty zagrali wówczas między innymi Romuald i Roman, Nurt, Pak, Twarze, Hokus, a także Wiślanie. Wyspa była również jedną z estrad podczas słynnych Świąt „Trybuny Robotniczej”, w trakcie których w Parku Śląskim wystąpiły muzyczne gwiazdy, jak Czerwono-Czarni, Czerwone Gitary, Niebiesko-Czarni, Budka Suflera, Kombi, Skaldowie, Jerzy Połomski, Hanna Banaszak, Krystyna Prońko, Irena Santor, Maryla Rodowicz, Urszula Sipińska, Anna Jantar, Piotr Szczepanik, Krzysztof Krawczyk, a także Mieczysław Fogg Po przebudowie „Kapelusza” w połowie lat 80. część koncertów przeniosła się właśnie do hali. Jednak akustyka pozostawiała sporo do życzenia, dlatego w XXI wieku duże imprezy muzyczne przeniosły się na Pola Marsowe. Natomiast wyspa gościła wydarzenia bardziej kameralne, skierowane do określonych odbiorców.

Zasypany krąg i antyczna altana

Park Śląski skrywa pewną tajemnicę. Pod ziemią kryje stylizowaną na epokę antyku, zadaszoną altanę oraz jeden z kręgów tanecznych. Kamienna altana była częścią terenów festynowych zaprojektowanych przez profesora Władysława Niemirskiego i jednym z pierwszych obiektów, które powstały na terenie WPKiW. Cały kompleks składał się z kilku altan wypoczynkowych oraz pijalni wód, a także z tzw. kręgów tanecznych. Wszyscy znają Duży Krąg Taneczny. To jedno z najatrakcyjniejszych i najstarszych miejsc w Parku Śląskim. Jest częścią większego kompleksu, który został wybudowany w pierwszej połowie lat 50. ubiegłego wieku i – zgodnie z duchem socrealizmu – w całości nawiązywał do greckiego antyku. Tuż za Dużym Kręgiem znajdują się trzy Małe Kręgi Taneczne, do których prowadzą kamienne schody. Nad każdym kręgiem górują rzeźby tancerzy w strojach ludowych. Niegdyś odbywały się tu dancingi i niewielkie koncerty. Obecnie małe kręgi są jednym z najbardziej zacisznych i ustronnych miejsc w Parku Śląskim. W 1999 roku podjęto decyzję, aby w okolicy kompleksu stworzyć nasyp i zbudować na nim sankodrom. W przypływie twórczej weny – prawdopodobnie, aby stworzyć lepszy spad – postanowiono zasypać altanę i jeden z kręgów. Parkowy sankodrom nie działa już od kilku lat, a altana i krąg pozostały pod ziemią. W 2016 roku podjęto próbę odnalezienia altany. Geolodzy i geofizycy użyli radaru, który prześwietlił cały nasyp. Wyniki badań pokazały, że altana nadal znajduje się pod ziemią, ale nie zachowała się w całości.

Wiekowa brama śląskiego ZOO

Jednym z najstarszych obiektów w Parku Śląskim jest brama Śląskiego Ogrodu Zoologicznego pochodząca z 1876 roku. Bardziej wiekowe są tylko niektóre obiekty w skansenie. Zabytkowa brama zdobiła niegdyś wejście do kompleksu pałacowego Donnersmarcków w Świerklańcu. Obiekt został zaprojektowany przez francuskiego architekta Hectora Lefuela (między innymi kończył budowę Luwru) i urządzony w stylu Ludwika IV. Bogato zdobiony kompleks był przez wielu nazywany „małym Wersalem”, a odwiedzających wprawiał w zachwyt. Pałac był prezentem ślubnym hrabiego Guido Henckel von Donnersmarcka dla przyszłej żony Blanki de Paiva. Niestety w 1945 roku budynek spłonął. Ocalały jedynie baseny, fontanny, rzeźby zwierząt, Pałac Kawalera i kościół, a także brama, którą podczas budowy zoo postanowiono przenieść do Parku. Ten potężny portal zwieńczony rzeźbą stojącego na tylnych łapach lwa, która nawiązuje do herbu rodowego Donnersmarcków, trafił do Chorzowa w 1954 roku. Został zamontowany dopiero 30 października 1955 roku, w szczerym polu – zoo zostało otwarte w tym miejscu dopiero trzy lata później. Samotna budowla sprawiała dość surrealistyczne wrażenie. Z biegiem lat portal stracił dawną barwę i blask, dlatego ponad 140-letnia brama przeszła renowację. Konserwatorzy przywrócili jej pierwotne walory, a także powstrzymali postępujące procesy degradacyjne. Zlikwidowano grubą warstwę powierzchniowych zabrudzeń i tzw. fałszywej czarnej patyny, która powstaje w wyniku emisji gazów i pyłów do atmosfery. Odnowiono również żeliwnego lwa, który został oczyszczony metodą strumieniową. Prace zakończyły się w 2013 roku. Dzięki zabiegom lwia brama, wraz z wrotami i furtkami, odzyskała wygląd z czasów największej świetności. Obiekt, który od ponad 60 lat zdobi wejście do śląskiego zoo, znajduje się w rejestrze zabytków.

/SAD/